Na co zwrócić uwagę przy zakupie samochodu? Oględziny Golfa 5.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie samochodu? Oględziny Golfa 5.

Tym artykułem otwieramy nową serię na naszym blogu. Będziemy w niej pokazywać ciekawostki z oględzin, które odbyliśmy na konkretnych modelach. Dzięki temu dowiesz się, jak wygląda sprawdzanie samochodu w praktyce i zobaczysz, czego możesz się spodziewać podczas oględzin. Dodatkowo znajdziesz tu także podstawowe informacje o modelu, jego wady i zalety oraz inne ciekawostki.
Na pierwszy ogień idą oględziny Golfa 5 – jednego z najczęściej kupowanych samochodów używanych w Polsce.

Model: Golf V

Rok produkcji: 2003-2008

Warianty nadwozia: hatchback, sedan (jetta), kombi, minivan (golf plus), coupe-cabrio (eos) i cross.

Paleta silnikowa: pojemności silników benzynowych wahają się od 1.4 do 3.2, a moc od 75KM do 250KM. Diesle natomiast występują w wersji 1.9 i 2.0, z mocą od 75KM do 170KM.

Klasa: kompakt

Ciekawostka: W Golfie V  możliwe jest zdemontowanie poszycia drzwi z zewnętrznej strony. Volkswagen postawił na takie rozwiązanie, aby uszkodzony element można było w prosty sposób wymienić.

zabezpieczenie antykorozyjne
duża dostępność części na rynku wtórnym
+ dobre właściwości jezdne

łatwa odsprzedaż

duży wybór wersji silnikowych
  nietrwałe elementy wnętrza (przyciski, pokrętła)
–  psujący się centralny zamek
–  awaryjne silniki FSI,TSI

niski stosunek jakości do ceny

–  liczne egzemplarze wysłużone i powypadkowe

W Golfie V numer VIN znajduje się na:

1. Podszybiu od strony kierowcy.

2. Tabliczce znamionowej umieszczonej na słupku B od strony kierowcy.

3. Wlepce w bagażniku w pobliżu koła zapasowego.

4. W komorze silnika na wzmocnieniu bocznym od strony pasażera.

Dzisiaj pokażemy Ci, kilka ciekawostek z oględzin Golfa 5. Przedstawimy dwa egzemplarze, które miały za sobą wiele nieprzyjemnych przygód 🙂 .

Golf nr 1

Właścicielką czarnego Golfa była starsza Pani. Zdjęcia oraz opis w ogłoszeniu nie wskazywały, że coś z samochodem może być nie w porządku. Po przybyciu na miejsce kobieta powitała nas serdecznie i na wstępie powiedziała, że próbuje sprzedać auto od dłuższego czasu, ale pomimo dużego zainteresowania, nikt jeszcze się nie zdecydował. Zdziwieni takim początkiem rozmowy, zamieniliśmy jeszcze kilka zdań i  wzięliśmy się za sprawdzenie auta.

Na lewej ćwiartce przywitała nas pękająca szpachla. Miernik, w tym miejscu pokazywał ponad 1600 um! ( oryginalna grubość lakieru wynosi +/- 120 um ). Na nadkolach szpachla zaczęła już odpadać, wyłaniając skorodowany element. Bez wątpienia, po kilku miesiącach to samo stanie się na całej szpachlowanej powierzchni.

Z klapą bagażnika nie było lepiej. Nie dość, że jej spasowanie dawało wiele do życzenia, to na dodatek skorodowane krawędzie widoczne były z odległości kilku metrów.

Prawa ćwiartka nie była w lepszym stanie. Grubość lakieru nie spadała poniżej 400 um. Po otwarciu drzwi, wzrok przykuwała popękana i skorodowana krawędź dachu. Sam dach też pozostawiał wiele do życzenia- gruba, popękana warstwa szpachli zaczynała być widoczna na całej jego powierzchni.

Z sześciu szyb, tylko dwie były oryginalne. Samochód prawdopodobnie został sprowadzony do Polski już rozbity, następnie został  „ulepiony” tylko w celu dalszej odsprzedaży. Po kilku latach nieprofesjonalna naprawa zaczęła wychodzić na jaw… . Z ciekawości, rozkodowaliśmy numer VIN i zgodnie z naszymi przypuszczeniami, nie znaleźliśmy tam informacji o uszkodzeniu pojazdu. Deklarowany przebieg  podczas oględzin wynosił 180 tys. Stan techniczny także pozostawiał wiele do życzenia. „Majonez” pod korkiem oleju, czy bąbel na oponie to tylko kilka z wielu przykładów. Jazdy próbnej nie przeprowadziliśmy z obawy o zdrowie i życie 🙂 W ogłoszeniu widniała informacja, że samochód jest w bardzo dobrym stanie technicznym i nie wymaga większego wkładu finansowego. Jednak naszym zdaniem ten Golf nadaje się już tylko na złom. Oby nie trafił w ręce nieuczciwego handlarza, który go tylko odpicuje i sprzeda kolejnej nieświadomej osobie. Po naszej wizycie uświadomiona właścicielka postanowiła wstrzymać się ze sprzedażą.

Golf nr 2

Tym razem samochód sprawdzaliśmy w komisie. Jeszcze przed oględzinami, chcieliśmy porozmawiać na temat Golfa z właścicielem komisu. Niestety, na każde nasze pytanie wzruszał ramionami lub odpowiadał bardzo ogólnie. Po krótkiej rozmowie, zaprowadził nas do Golfa, przekazał kluczyki i wrócił do swojego biura. Dodamy tylko, że jego obojętne zachowanie można wytłumaczyć, ponieważ wiedział, że samochód sprawdzamy dla klienta.

Lakier był w o wiele lepszym stanie niż w poprzednim Golfie. Cała lewa strona i dach miały oryginalną powłokę lakierniczą. Jednak prawy bok, klapa bagażnika oraz maska były podwójnie lakierowane i w niektórych miejscach szpachlowane. Wartości wahały się od 220 um do 800 um. Nasze przypuszczenia potwierdził rozkodowany VIN, według którego szkoda miała miejsce w 2016 r. Maska była nierówno spasowana i miejscami widoczne były ślady ponownego lakierowania.

Deklarowany przebieg samochodu wynosił niecałe 149 tys. km. Jak na silnik 1.9 TDI i 12-letnie auto to całkiem mało 😉 . Wnętrze nosiło widoczne ślady użytkowania, jednak elementy były nierównomiernie zużyte. Od razu zauważyliśmy nowiutkie pokrętło do włączania świateł (wiadomo, że ktoś mógł wymienić go ze względów estetycznych, jednak wymiana elementów wnętrza to popularny trick stosowany przed sprzedażą).

Zarówno w ogłoszeniu, jak i na miejscu handlarz podkreślał, że samochód był regularnie serwisowany, na potwierdzenie czego dostępne są liczne faktury z przebytych napraw. Faktycznie było ich całkiem sporo, jednak wystarczyła chwila, żeby dostrzec jeden mały problem. Faktury dotyczyły innego samochodu (VW Polo) oczywiście z innym numerem VIN 🙂

W końcu przyszedł czas na odpalenie Golfa. Nie było to jednak takie proste, ponieważ samochód miał rozładowany akumulator. Po podpięciu dobrego akumulatora Golf odpalił, witając nas kłębem dymu i specyficznym zapachem „starego diesla”. Jak się później okazało, auto przez ostatni rok przejechało tylko 1700 km. Na dodatek, na desce rozdzielczej pojawiła się kontrolka sygnalizująca awarię układu kierowniczego. Wspomaganie kierownicy nie działało prawidłowo, dlatego oględziny zakończyliśmy na etapie jazdy próbnej po placu komisu.

Powyższe przykłady oględzin były skrajnymi przypadkami, w których już na pierwszy rzut oka można było rozpoznać ich zły stan. Jednak, w wielu przypadkach rozpoznanie historii auta nie jest takie proste. Im więcej na samochodzie może zarobić nieuczciwy handlarz, tym więcej starań dołoży, by zamaskować powypadkową historię. Tutaj zobaczysz inne wskazówki-przydatne podczas sprawdzania samochodu- z oględzin BMW e90. 

* Podczas oględzin korzystamy z miernika Prodig-tech  GL-PRO-2-FAZ oraz dekodera VIN autobaza.pl

Daj znać, czy wpis Ci się spodobał (w komentarzu poniżej lub na facebooku). Dzięki temu będziemy wiedzieć, czy tworzyć więcej tego typu wpisów. 🙂

Reader Interactions

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcesz wiedzieć jak sprawdzić przebieg w każdym samochodzie?

MERCEDES PRZEBIEG

Poznaj 10 konkretnych sposobów na sprawdzenie przebiegu, z których korzystam podczas oględzin!